|
Strona główna |Fizykon | Informatyka | | O autorze |
||||||||||||||||||||||||||||||
Koncepcja Fizykonu - sieciowego podręcznika do fizykiSpis treści Niedostatki
podręczników tradycyjnych - czyli dlaczego tworzę podręcznik
sieciowy.
Niedostatki podręczników tradycyjnychFizykon powstał jako pewnego rodzaju remedium na niedostatki podręczników tradycyjnych. Drukowana forma przekazu treści (wprowadzona w Europie przez Gutenberga ok. 1450 roku) jest już dość leciwa. W dobie technik komputerowych wyraźnie odstaje ona od możliwości jednoczesnego operowania obrazem, dźwiękiem i tekstem stosowanym w przekazach multimedialnych. W efekcie ów tradycyjny sposób przekazu ma szereg wad. Należą do nich
Podręczniki oparte o komputerowy przekaz informacji z założenia nie powinny mieć ww. wad. Jest w zasadzie tylko jeden problem. Jak finansować przedsięwzięcia, których efekty wszyscy sobie biorą za darmo, lub za przysłowiowy psi grosz? I paradoksalnie - właśnie główna wada starych mediów (ograniczona dostępność) - jest głównym plusem w odniesieniu do kwestii finansowej - książkę trudno jest samodzielnie powielić, więc nabywca musi ją kupić i w efekcie pieniądze docierają do tych, którzy nad nią pracowali. Jednak uważam, że ostatecznie zalety nowych form przekazu powinny zwyciężyć. Być może jeszcze to potrwa, być może finansowanie technik multimedialnych będzie przez jakiś czas kulało i związku z tym nie rozwiną się one tak szybko, jakby to było możliwe. Jednak interaktywność, wszechstronne działanie na wyobraźnię, i efektywność nowych technik muszą w końcu jakoś wyprzeć stare sposoby przekazu. Jeśli nie wyprzeć zupełnie, to przynajmniej w dużym stopniu. Zaś fizyka jest przedmiotem, który w szczególny sposób potrzebuje zastosowania lepszych metod nauczania. Dlatego że jest trudna w zrozumieniu, dlatego że wiąże się z obserwacją i doświadczeniem, że operuje ruchem, światłem dźwiękiem, wreszcie dlatego że w większym stopniu wymaga nieszablonowego, często nieliniowego myślenia. I jest jeszcze jedno.
Założenia dydaktyczneCharakterystyczną cechą Fizykonu jest koncepcja
dydaktyczna związana z tłumaczeniem fizyki. Z grubsza rzecz ujmując,
jest ona oparta na dwóch filarach: Maksimum zrozumienia bez wzorów!Typowym podejściem w tłumaczeniu fizyki jest wypisanie wzoru, a potem rozwiązaniu za jego pomocą kilku przykładowych problemów. Oczywiście wzorów z fizyki wyeliminować się nie da. Jednak jest całkiem pokaźna liczba zjawisk i idei fizycznych, które można opisać posługując się wyłącznie
Autor niniejszego podręcznika stara się w jak największym stopniu wytłumaczyć różne zjawiska bez wzorów. Wbrew pozorom, choć sama koncepcja nie jest specjalni oryginalna, w podręcznikowej "materii" jest to spora nowość. Wynika to z faktu, że typowy szkolny podręcznik musi zrealizować program nauczania. Z kolei program nauczania musi uwzględniać "standardy", czyli zwykle obecność tych wzorów. A ponieważ ilość miejsca do przekazania wiedzy w podręczniku drukowanym jest ograniczona, to nie czytelnik rzadko uświadczy coś więcej niż pewne kompendium - w rodzaju: wzór, krótki opis, krótkie wyjaśnienie, rysunek, zadania do utrwalenia. Więcej się po prostu nie da...
Inny punkt wyjścia dla tłumaczeńTo jest duże novum Fizykonu! Kompletność wiedzyW typowym podręczniku, prędzej czy później, spotykamy
się tekstem w tylu: ... jak to opisano w pierwszej części podręcznika
dla klasy I ..." - i czytający nagle przekonuje się, że jest w przysłowiowej
"kropce". Będąc aktualnie w klasie III, podręcznik do klasy I
dawno sprzedał (albo zgubił). I co mu zostaje? - będzie szukał po
nocy kolegi z niższej klasy? Z resztą jeśli chodzi o kompletność, to możliwości
sieciowego podręcznika są znacznie większe niż tylko uzupełnienie braków
"chronologicznych". Czasami trzeba bardziej "na raty"Ten problem ściśle wiąże się z poprzednio omawianą sprawą różnicowania poziomów przekazu w zależności od możliwości czytelnika. Lektura typowych podręczników skłania do spostrzeżenia,
że większość z nich w niewielkim stopniu opisuje początkowy stan wiedzy
(lepiej go chyba byłoby nazwać "stanem niewiedzy"). Skupia się
na podaniu rozwiązania. Inaczej mówiąc, podręczniki te przedstawiają
wiedzę fizyczną tak, jako to widzi dziś nauka. Z jednej strony może to i
dobrze, bo teoretycznie (?!) szybciej można opanować dany temat, jako że
nie traci się czasu na zbędne (?!) rozważania. Dlatego w bardzo wielu przypadkach tłumaczenie powinno odbywać się inaczej - trochę wolniej, na raty, z możliwością zastanowienia się, przećwiczenia nowych koncepcji, czasem wyboru drogi dojścia do zrozumienia. W szczególności ważne jest poświęcenie większej ilości czasu i tłumaczeń samemu postawieniu problemu. Czasami naprawdę porządnie trzeba się napracować, aby znaleźć wątłe nici związków nowego tematu z wiedzą już istniejącą w głowach uczniów. Faktem jest, że względy ekonomiczne uniemożliwiają realizację niniejszego postulatu w praktyce. Jaki biedniejszy uczeń jest w stanie dokupić sobie dodatkowy podręcznik z wieloma opcjami ćwiczeń i przykładów nadprogramowych? Dać więcej możliwości wyboru drogi edukacyjnejWiększość tradycyjnych podręczników podchodzi do nauczania w sposób (nazwę tę cechę po swojemu, roboczo) liniowy. Tzn. rozdziały dzielone są na dość równe kawałki wynikające po prostu ze struktury tematów. Uważam, że jest to zła strategia. Ilość i zakres tłumaczenia danego tematu powinna przede wszystkim zależeć, od jego trudności tematu i jego logicznych powiązań. Inaczej mówiąc - temat trudny trzeba tłumaczyć dokładniej, dłużej, z większą ilością przykładów, temat łatwiejszy pojęciowo można "przelecieć" szybciej. Tak zazwyczaj robią dobrzy nauczyciele podczas lekcji, jednak podręczniki rzadko stosują się do opisanej zasady. Rozumiem, że znowu wynika to w dużym stopniu z ekonomii - w podręczniku drukowanym i tak jest za mało wiedzy w porównaniu do potrzeb, a w przeciwnym wypadku podręcznik byłby bardzo gruby, drogi i ciężki do noszenia. Podręcznik w formie elektronicznej ma więc tu zdecydowanie lepszy punkt startowy, ponieważ da się dość swobodnie operować różnymi elementami składającymi się na całość przekazu wiedzy. Skalowalność edukacyjnaInną cechą, która w założeniu ma przyświecać ideom
tego podręcznika ma być skalowalność. Pojęcie skalowalności
wywodzi się z informatyki i (jak uważa autor tych słów) jest jednym z
najdonioślejszych wkładów tej nowej dziedziny wiedzy do filozofii i nauki
w ogóle. U jego podstaw leży dążenie do maksymalnej operatywności
działań, elastyczności i wszechstronności ujęcia. Łączenie elementów różnych dziedzinTo założenie nie jest nowe. Od dawna próbuje się fizykę jakoś powiązać uczniom "z życiem". Jednak jak do tej pory mało komu się to udaje. Przyczyna tkwi zapewne w tym, że tradycją jest ujęcie dość akademickie. Wynika ona w dużej części z ograniczeń, jakie nakładają realia wydawnicze, jako że podręcznik nie może przecież być zbyt gruby. Dlatego autorzy tradycyjnych książek nie mogą pozwolić sobie na zbytnie odejście od zasadniczego toku wykładu, dodanie zbyt wielu elementów rozszerzających. Poza tym nauczyciele są w dużym stopniu krępowani konkretnym programem nauczania. Na szczęście superpojemne komputerowe nośniki informacji dają możliwość zaoferowania większej dawki wiedzy bez konieczności produkowania grubych, drogich tomisk. Na jednym CD-romie można dziś zmieścić nie tylko główny tok wykładu, ale duże ilości grafik, artykułów, dodatkowych opisów, a nawet luźnych esejów, humoru i muzyki. To wszystko razem tworzy nową jakość, niedostępną do tej pory. Multimedia, symulacje i animacje - ważny element przekazuByć może w dotychczasowej edycji podręcznika nie widać jeszcze kolejnego dążenia, jakie przyświeca jego autorowi. Chodzi o w miarę szerokie wykorzystanie możliwości komputera. Chwilowo brak jest na to czasu i możliwości finansowych. Jednak, jeżeli podręcznikowi będzie dane się rozwijać, w przyszłości wiele rzeczy zamiast być tylko żmudnie tłumaczonych, zostanie po prostu pokazanych jako symulacja, albo film. Pomysłów są tu setki, ale na realizację trzeba poczekać. Póki co jako tako prawdziwie multimedialny jest jedynie dział akustyka. Choć też można by tu sporo udoskonalić (autor wie co, ale brak mu "mocy przerobowych"). Jednak... - nadmiar "bajerów", to również nie "To"!!!Autor - doceniając ważną rolę jaką pełnią multmedia - dystansuje się od pewnej "mody", jaką prezentują niektóre wydawnictwa, prezentując "supermultimedialne", ale pozbawione istotnej treści dydaktycznej gnioty. To, że lektor czyta tekst, który i tak można sobie przeczytać z ekranu (w końcu analfabeci fizyki nie zgłębiają) - jest stosunkowo słabą pomocą dydaktyczną. Może trochę się przyda typowych "słuchowcom", ale pozostałym raczej będzie przeszkadzał, a poza tym niewiele on wnosi do sprawy. Lepiej byłoby pracę fachowców ukierunkować na znacznie bardziej owocne dydaktycznie elementy. Bo jest co (i po co) tworzyć w tej materii!... Jeśli chodzi o użycie technologii Flash (Macromedia
Flash), to autor jest tu na rozdrożu. Z jednej strony pewnie niemałą ilość
problemów można by ładnie wyjaśnić posługując się tą technologią.
Dałoby się w ten sposób zaprogramować ciekawe eksperymenty na ekranie,
pokazy. Ogólna zasada jest taka - multimedia są dobre, ale tam gdzie one CZEMUŚ SŁUŻĄ. A nie stanowią pusty chwyt marketingowy, którego efektem ostatecznym będzie większe rozproszenie i przemęczenie nadmiarem niepotrzebnych bodźców.
Inne pomysły i stosunek do tradycyjnej (drukowanej) formy podręcznikaAutor podręcznika ma jeszcze kilka innych pomysłów dydaktycznych, które nie będą omawiane w tym opracowaniu. Miejmy nadzieję, że kiedyś ujrzą one światło dzienne. Część z tego co napisano wyżej mogłoby świadczyć,
że autor jest przeciwnikiem podręczników drukowanych. Nie jest to jednak
prawda. Jednak na dzisiejszym etapie rozpowszechnienia technologii optymalnym rozwiązaniem byłoby połączenie obu technik, czyli sensowne (!!!) współistnienie obu tych form przekazu - elektronicznej i drukowanej. To współistnienie (lepiej chyba byłoby powiedzieć "współdziałanie") odbywać się może z korzyścią dla obu typów mediów, a jednocześnie z korzyścią dla wydawców i, przede wszystkim, uczących się. Wymagałoby to co prawda od tradycyjnie nastawionych wydawnictw dość zdecydowanego przestawienia sposobu myślenia (ale nie całkowitego odwrócenia) i skupieniu się na rozwoju rożnych nowych form i modeli przekazu. Wiele rzeczy trzeba by biznesowo "dograć". Niewątpliwie też w początkowej fazie takiej zmiany trzeba by wykonać sporo pracy, jednak później poszłoby już "z górki", a przewaga uzyskana nad konkurencją byłaby miażdżąca.
Czy niniejszy podręcznik jest kolejną encyklopedią?W żadnym wypadku! Tym co w sposób absolutnie podstawowy odróżnia podręcznik w witrynie Daktik, jest skupienie się na nauczaniu, na przedstawianiu struktury wiedzy, a nie wyjaśnianiu haseł za pomocą jednego - kilku zdań. Oczywiście pewne elementy wiedzy encyklopedycznej tu występują, jednak cała strategia przekazu treści jest odmienna. Tu liczy się nie tyle hasło, co ścieżki jakimi umysł podąża do zrozumienia. Do innych różnic zaliczyć można dodatkowo:
Co jest zrobione, a co planowane do zrobieniaW chwili obecnej (koniec 2005 roku) Fizykon jest nieskończony i pewnie
nie będzie skończony przez najbliższe kilka - kilkanaście lat (jeżeli
do tego czasu dotrwa). Wynika to z faktu, że według zamierzeń autora, ma
on w przyszłości zawrzeć całą (!!!) wiedzę potrzebną w kursie
fizyki w gimnazjum i liceum i sporo ponad nią. W przyszłości Fizykon ma stać się ogromną skarbnicą wiedzy
fizycznej. Trzonem będzie materiał dla szkół gimnazjalnych i licealnych. Sprawa rekomendacji Ministerstwa Edukacji NarodowejNiniejszy podręcznik NIE posiada oficjalnej rekomendacji Ministerstwa Edukacji jako podręcznik szkolny. Składa się na to kilka ważnych powodów:
|
||||||||||||||||||||||||||||||
|
Nawigacja: |